środa, 7 października 2009

Szczerość czy kłamstwo?


      Żaden dzień nie jest taki sam. Za to lubię Świat, ponieważ nigdy nie wiesz co może Cię spotkać na drugi dzień. Raz pokłócisz się z koleżanką, przyjaciółką... W drugim dniu możesz poznać swoją prawdziwą miłość. Bywają momenty, w których życie wydaje się dla nas koszmarem - chcemy je skończyć. Zdarza się i to nie jest żaden wstyd. Każdy ma chwile niepewności, załamania, a powiedzenie komuś o swoich problemach polepsza nasze samopoczucie. Wiem - sprawdzałem wiele razy, nawet pisanie pamiętnika, bloga naprawdę pomaga. W czym? Możesz uwolnić swoje myśli, uwolnić swoją głowę od męczących nas problemów, przynajmniej na dłuższą chwilę. Pewnie zapytacie do czego zmierzam... Otóż chcę Wam przekazać informacje z życia wzięte, które przydadzą się wszystkim, niezależnie od wieku. Według niektórych mogę się wymądrzać, ale to nie jest mój cel. Chcę pomóc, porozmawiać z Wami.  Przechodząc do tematu... W niektórych sprawach warto wybrać szczerość. Przyjaciel to jedyna osoba prócz rodziców, której możesz powiedzieć własne sekrety. Traktuj go z szacunkiem, godnością, z miłością koleżeńską, a będą z tego efekty. Im więcej powiesz swojemu 'wybrankowi/ce' tym wasza przyjaźń będzie silniejsza.
Nie zawsze jednak warto używać szczerości, lecz kłamstw. Jeśli wiesz co zrobiłeś źle i rozumiesz, że ta sprawa może zagrozić Waszemu związku lub przyjaźni, skłam! Wiem, to nie jest łatwe, lecz do pewnych spraw niezbędne. Jeśli powiesz szczerze o pewnej sprawie, a to co pomiędzy Wami było rozpadnie się (załóżmy plotkowanie na temat przyjaciela) to staraj się naprawić to bardzo szybko. Ostrzegam, jest to bardzo męczące, czasem nie daje efektów, ale zawsze warto spróbować. Okłamałeś go... Staw się w jego miejscu, co byś zrobił? Pewnie to samo! Staraj się zrozumieć i przemyśleć pewne sprawy zanim się je wykona. Miałem taką sytuację, bardzo żałuję tego co się stało. Co prawda było to cztery lata temu, a dawna znajomość, przyjaźń już nie istnieje i nie da się jej odbudować. Przestrzegam Was o pochopnym podejmowaniu decyzji - zawsze warto coś przemyśleć...

wtorek, 6 października 2009

Samolubność , egoizm .

         Egoizm to jedna z częściej występujących wad u człowieka. Na pewno to jedna z gorszych wad, które ludzie posiadają. Znam takie przypadki osób, które każdego zapewniają, iż w razie potrzeby pomogą, lecz kiedy przyjdzie co do czego, odwracają się do nas plecami... Mówią, że są naszymi "przyjaciółmi", ale tylko wtedy, gdy czegoś IM potrzeba. Załóżmy pomogliśmy im, weseli, że mogliśmy zrobić coś dobrego, coś, z czego nasz Stwórca byłby dumny. "Przyjaciele" bardzo nam dziękują, ale kiedy my coś od nich potrzebujemy wykręcają się. Wtedy robi się nam przykro, chyba, że ktoś jest nieczuły na ból... Osobiście bardzo mnie to razi, kuje w sercu, bo ja się staram, oczekuję pomocy w ciężkiej sprawie, potrzebuję się wyżalić... Niektórych spraw po prostu nie da się powiedzieć rodzicom - nie wiadomo jak, lub nie chcemy, żeby wiedzieli o pewnych sprawach. Właśnie w takich "interesach" kierujemy się do naszych przyjaciół, ale takich prawdziwych, prawdomównych, szczerych, po których można się spodziewać, że nas zrozumieją. Takich ludzi na Świecie jest mało, zbyt mało, by wystarczyło dla każdego człowieka.
         To samo można powiedzieć o ofierze, dajmy na to dla biednych dzieci, naprawdę potrzebujące jedzenia, picia - warunków do życia. Nawet Ci najbiedniejsi wyjmą symboliczną złotówkę, by przekazać na ten szczytny cel, a bogaci czasem żałują nawet tej złotóweczki, a do Kościoła idą tylko raz do roku... Myślą co tu by kupić nowego do mieszkania, by sąsiedzi byli zazdrośni o tą rzecz. Ja mówię temu zdecydowanie NIE i myślę, że znajdę wsparcie u niektórych czytelników mojego bloga.

Pomoc dla biednych i ubogich jest ważna! Uwierzcie, zaufajcie Bogu!

Rozpoczęcie

     Nadszedł czas, w którym rozpoczynam pisanie swojego osobistego bloga.
O czym on będzie? Głównie o moich poglądach na otaczających mnie ludzi i środowisko. Każdy ma swoje poglądy na dany temat - nie lubię komentować opinii, refleksji innych jedynie wtedy, gdy jest to opinia pozytywna. Każdy ma swoje zdanie i szanuję to.
Tyle o tym o czym będę pisał, a teraz przejdźmy do niego...


      Lubię usiąść przy komputerze, szczególnie w taki deszczowy, zimny dzień i podzielić się z różnymi osobami na temat moich myśli. Taki dzień jest właśnie dziś. Siedzę przy komputerze, klikam na przyciski na klawiaturze, każde słowo popijam ciepłą herbatą z cytryną... Idealne warunki. Ostatnio mam do czynienia z niesprawiedliwością w moim życiu. Ubiór - tylko na to patrzą ostatnio współczesne dziewczyny. Według mnie najważniejszy jest charakter, zachowanie i poziom inteligencji. Tylko po tym poznaje się normalną osobę. A jeśli dobrze się ubiera, to też dobrze. Uważam, wiele innych osób (w miarę inteligentnych, zrozumiałych) sądzi, że nie należy przejmować się krytyką, lecz ja uważam odwrotnie. TRZEBA przejmować się krytyką, ale tylko słuszną, po to by poprawić swoje wady. Każde zdanie krytykujące czyjąś osobowość powinno być przez nas przyjęte z godnością. Oczywiście nie chodziło mi o to, by przejmować się tym bardzo dogłębnie, wręcz zamartwiać, raczej o to, żeby na przyszłość wiedzieć co zrobić słusznie.
     Są różne rodzaje krytyki, krytyka zachowania, charakteru, ubioru, a nawet religii! Czasami przeistacza się ona w cierpienie, a nawet mogę stwierdzić, że bardzo często, szczególnie u nas - młodzieży. Kiedyś na Mszy Świętej usłyszałem słowa księdza: "Poprzez wyznawanie wiary, przyznawanie się do własnej religii, współczesny człowiek cierpi. A to tylko dlatego, że wierzy w Stwórcę naszego." Ja dodam swoją wypowiedź na ten temat. Cierpią i dorośli i młodzież. Nawet w szkole podstawowej, ktoś może skrytykować, wyśmiewać się z dziecka za to, że po prostu chodzi do Kościoła i wierzy w Boga. Czyż to nie jest paranoja? Powtórzę jeszcze raz: ludzie powinni zachować swoje poglądy dla siebie! Tylko dla siebie! Nie ich to jest sprawa, jak się ubieramy, w co wierzymy, dlaczego nie chodzimy do modnych salonów z ciuchami... Nienawidzę takich osobowości! Lecz kiedy znajdziemy wadę u kogoś innego, to ten zaraz się tego wyprze.
     Niektórzy cierpią, lecz nie poddają się. Ja szczerze mogę poprzeć tych ludzi. Nawet moja własna mama cierpiała za to, że była gorsza od innych (w sensie brak samochodu itp.). Z dumą mogę stwierdzić, że cierpimy jak Chrystus i Maryja... Wszyscy Ci, którzy są pogrążani, poniżani przed innymi...